zwierzęcia stał komputer i piętrzyły się papiery.

Otworzył drzwiczki od strony pasażera, a kiedy Gloria chciała wsiąść, chwycił jeszcze jej dłonie, podniósł do ust i ucałował.
— Co się, u licha, stało?
- Mogłabym zobaczyć twojego... penisa? - zapytała ku własnemu zdziwieniu. - Ja... nigdy jeszcze nie widziałam... penisa. Jak mi pokażesz, to i ja ci pokażę.
Milczał przez chwilę, słuchając muzyki.
— Pana dotychczasowa Niania przegrała starcie? —
- Nie? - Ugryzła kolejny kęs i popiła piwem. - A te pięć centymetrów, które urosłeś przez lato? Nie sądzisz, że stare spodnie będą za krótkie?
Umilkła. - Odepchnęłam go z całej siły.
- O, nie - przerwała mu, potrząsając głową. - Nie zmienię zdania, że jesteś po prostu
Powinna była wiedzieć, że przyjaciółka się spóźni. Ostatnio wszędzie się spóźniała, a Liz ją nieodmiennie kryła, tak by Gloria jak najwięcej czasu mogła spędzać z Santosem. Początkowo sporadycznie odwoływała się do pomocy Liz, teraz czyniła to właściwie codziennie. Liz godziła się zrazu chętnie, w końcu Gloria była jej najlepszą przyjaciółką. Ostatnio jednak zaczynała być zmęczona ciągłymi kłamstwami.
przymkniętych powiek. - Myślała pani o naszej porannej rozmowie?
- Dopuścisz.
Tom Fields poczuł, że przenika go dziwny chłód i że
Z bijącym sercem pchnął uchylone drzwi i zatrzymał się zdumiony. Oczekiwał najgorszego - że na przykład przeszła następny atak i ponownie otarła się o śmierć - tymczasem jego Lily siedziała w pościeli i śmiała się w najlepsze. Chichotała niczym pensjonarka, słuchając opowieści Glorii o którymś z jej szkolnych wyczynów.
jej koligacjach rodzinnych na pewno nie dodało jej otuchy.

- W Dublinie na początku osiemnastego wieku.

Im więcej czasu spędzali jednak razem, tym trudniej było się rozstawać. Im więcej czułości sobie dawali, tym bardziej byli siebie spragnieni. Stawali się zachłanni. I lekkomyślni. Gloria ważyła się na rzeczy, które jeszcze niedawno nawet ona uznałaby za ryzykowne.
Diuk wstał i podszedł do barku.
Bryce zatrzymał się i pogłaskał córeczkę po głowie.

- To dobrze.

- Całkiem zgrabnie udało ci się podsumować sytuację w kilku
zewnątrz zazwyczaj udawał sceptyka.
- I Kelsey jest z tobą, a w bliźniaku czuwa mój

- Nie będziesz mi towarzyszyć przy posiłku? - zdziwił się.

- Stacey, trzeba mu pomóc, inaczej może zginąć. Ty zostajesz tutaj,
posterunek przy tylnym ganku i wróciła do sypialni.
Larry wzruszył ramionami i uśmiechnął się rozbrajająco.