- To znaczy gdzie? - Giles rozejrzał się bezradnie. Jego wizja rycerskiej pomocy nie przewidziała przeno¬szenia kilkunastu butelek piwa, napoju imbirowego i le¬moniady.

jest już twój. Nie obronił dobra, więc musi stanąć po stronie zła. Poradziłem mu, żeby sobie
przywiozłem i że zabrać jej stamtąd nie mam zamiaru, skoczyła z okna głową w dół, na
– Jak ci poszło w Portland?
gdy, zamiast o nim, myśli o żółtych łąkach, leniwych strumieniach i Dannym O’Grady,
pozbawione.
– To może być kot lub pies.
wezwany na świadka. Nikt niczego się nie dowie.
szybko się odwróciła.
sanitariusz. Znał się na swoim fachu, a co się stało, to się nie odstanie. Przeniosła wzrok na
Rainie wzruszyła ramionami.
– Rainie...
kapitana.
wewnątrz. Usłyszawszy wycia i krzyki, przez drzwi dla służby przybiegli służący, a potem
W niektórych domach rodzice przytulali swoje pociechy, wspominając szkoły, do których

Lord Fabian patrzył na Clemency z uznaniem. Śliczna dziewczyna, a na dodatek ma charakter. Poradziła sobie z Gilesem, Dianą i Arabellą, a teraz jest o krok od pokazania panu Baverstockowi, gdzie jego miejsce. Naturalnie, Giles jest w niej zakochany, ale lord Fabian nie widział w tym niczego niepokojącego. Wprost przeciwnie, z przyjemnością zauważył, że syn interesuje się młodą panną o dobrych manierach i właściwych zasadach.

wywołuje w nim mdłości.
Grając w spektaklu, całkowicie przeistaczał się w odtwarzaną postać. Publiczność i krytycy
Podniosła rękę.

Zatrzymał się, ocierając z czoła obfity pot, i rzucił Rainie spojrzenie, w którym narastała

więc z przyjemnością włożę jutro dżinsy zamiast tego szkaradztwa!
- Znajdzie drogę do domu. I jeśli wie, co dla niej najlepsze, będzie trzymać buzię na kłódkę.
Miał tego świadomość i dlatego na ogół jej pobłażał.

znajomym? O kimś, kto używa pseudonimu No Lava?

- Nie. - Clemency poczuła rumieńce na twarzy.
przeciągłe.
- Nie mam co się tłumaczyć. - Uśmiechnął się, bo pomyślał, Ŝe nawet nie